Prčanj – perła Zatoki Kotorskiej

Prčanj – perła Zatoki Kotorskiej

O tym, że Zatoka Kotorska jest miejscem wyjątkowym nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Niezwykłe piękno krajobrazów, bogata historia i perły architektury, którymi dysponuje sprawiają, że od lat pojawia się na listach miejsc, które koniecznie trzeba zobaczyć. Poza urodą Zatoka wyróżnia się też wielkością – jest jedną z bardziej okazałych w tej części świata oraz ciekawym kształtem. Dzieli się na cztery mniejsze zatoki, które wcinają się mocno w głąb lądu. Stąd też porównania do norweskich fiordów. Natomiast widziana z lotu ptaka ma formą przypominać usta, jej druga nazwa Boka, pochodzi od włoskiego słowa „bocca”, czyli usta właśnie.

Najbardziej znana i ceniona (w 1979 roku wpisana na listę światowego dziedzictw UNESCO) jest część risańsko-kotorska Zatoki Kotorskiej. To tutaj znajduje się przepiękny, średniowieczny Kotor, otoczony majestatycznymi murami, malowniczy, barokowy Perast i położone naprzeciwko niego wsypy – Matki Boskiej Skalnej i świętego Jerzego, a także miasteczko Risan, które pomału odzyskuje swój dawny blask. Każdy kto chociaż powierzchownie zainteresował się tematem Boki, słyszał o tych miejscach. Nie będę ich więc tutaj obszerniej przedstawiać. Przynajmniej na razie. Zostawię Was z tymi krótkimi hasłami i być może jeszcze do nich na blogu wrócimy. Ale teraz chciałabym Waszą uwagę skierować na drugą stronę zatoki. Na półwysep Vrmac i położoną tam miejscowość Prčanj.

Prčanj

Prčanj – symbol miasteczka

Prčanj odkryłyśmy z Anią na nowo, podróżując po sezonie w poszukiwaniu inspiracji. Miejscowość położona jest u podnóża najwyższego szczytu wzgórza Vrmac – świętego Eliasza (766 m n. p .m), naprzeciwko Kotoru i liczy sobie około tysiąca mieszkańców. Kojarzona jest przede wszystkim z największą świątynią Zatoki Kotorskiej – Kościołem Narodzenia Matki Bożej. Był to również cel naszej wyprawy, ale po przybyciu na miejsce szybko o nim zapomniałyśmy, zresztą sam obiekt był zamknięty.

Symbol miasteczka – Kościół Narodzenia Matki Bożej

Tylko nie zrozumcie mnie źle, budynek, z który jest symbolem miasteczka i największą dumą jego mieszkańców, ani trochę nas nie rozczarował. Sama jego historia jest dosyć niezwykła. Budowa trwała sto dwadzieścia cztery lata. Rozpoczęła się jeszcze za panowania Wenecjan, w 1789 roku. W ostatnich latach świetności Prčanja, który miał wtedy własną flotę, prywatne szkoły morskie oraz obsługiwał ruch pocztowy i pasażerski na Adriatyku. Pozwolenie na budowę wydał Lodovik Manina, ostatni włoski władca Kotoru. Mieszkańcy przywozili własnymi statkami kamień z Korčuli, sami też kościół sfinansowali. Wierzono, że  prace zostaną ukończone w 1802 roku, dlatego też ta data jest wyryta na fasadzie. Zostały one jednak przerwane przez wojny napoleońskie, zmiany polityczne, upadek floty, a co za tym idzie i znaczenia miejscowości. Przerwa trwała około 60 lat, prace zostały wznowione dopiero w drugiej połowie XIX wieku (dzięki środkom austro-węgierskim), a ostatnie szlify, czyli przepiękne schody prowadzące do świątyni i plac przed zostały dobudowane dopiero w 1913 roku. Obecnie świątynia robi ogromne wrażenie, jest widoczna z wielu miejsc, szczególnie atrakcyjnie prezentuje się podświetlona nocą.

Nie tylko kościół!

To co natomiast nas zauroczyło  najbardziej i sprawiło, że zamiast 15 minut, spędziłyśmy tam cztery razy tyle, to ogólny wygląd i atmosfera miasteczka. Znajduje się ono niemal przy samym morzu i tak naprawdę jest jedną długą (około 4 km) ulicą, wzdłuż której stoją kamienne budynki.

deptak wzdłóż wybrzeża
kamienna architektura

W listopadowy dosyć pochmurny dzień, morze miało kolor, spotykany tylko w tych chłodniejszych miesiącach, a majaczący po drugiej stronie Kotor i górujący nad nim Lovćen prezentowały się piękniej niż zazwyczaj, a zarazem jakoś tak złowrogo i tajemniczo. Niezwykły klimat. Podczas spaceru naszą uwagę zwrócił jeszcze pałac, o nieoficjalnej nazwie Tre sorele, czyli trzy siostry. Podobno mieszkały tam trzy siostry zakochane w tym samym mężczyźnie, kapitanie z Herceg Novi. Wypatrywały jego przybycia  z okien pałacu. Tam też wszystkie trzy zmarły z tęsknoty. Samo miejsce wygląda jak potwierdzenie tej legendy, smutno, ale i romantycznie. Poświęciłyśmy też chwilę na podziwianie figur świętego Mikołaja i świętego Franciszka z Asyżu zdobiących front kościoła poświęconego temu pierwszemu z tych dwóch świętych. Za budynkiem mieści się dodatkowo klasztor franciszkanów.

Widok na miasto z przystani

Ivo Vizin i jego podróż

Prčanj chętnie odwiedzał też najsłynniejszy z Czarnogórców Petar II Petrović Njegoš, który przyjaźnił się z rodziną Beskuća. Dużo czasu spędzał w jednym z ich pałaców. Miał mu nawet zostać podarowany. Kolejną ważną postacią związaną z tym miejscem jest kapitan Ivo Vizin. Pierwszy Słowianin, który opłynął świat dookoła. W podróż wyruszył w wieku czterdziestu czterech lat, kiedy to w końcu udało mu się zebrać fundusze na zakup żaglowca. Jego statek miał trzydzieści metrów długości, mógł przewieźć około trzystu jedenastu ton i pomieścić jedenastu członków załogi. Został nazwany „Splendido”. W 1852 roku Ivo i jego ludzie wyruszyli z portu w Antwerpii do Chile, pojawili się też w San Francisco i Honolulu. Przepłynęli Ocean Spokojny, dotarli na Daleki Wschód, gdzie przez sześć lat pływali pomiędzy Oceanem a Morzem Południowochińskim. Przewozili towary, handlowali. Po dziewięciu latach i stu tysiącach przebytych mil morskich wrócili do Europy, najpierw do Anglii, a potem do rodzinnego Prčanja. Początkowo nie dawano wiary w ich opowieść. Należy pamiętać, że w tamtych czasach morskie ekspedycje najczęściej składały się z kilku statków, licznej załogi i raczej nie wracały w całości. A tu niepozorny Ivo i jedenastoosobowa ekipa dokonali tak niezwykłego czynu. Po wnikliwym przestudiowaniu dzienników pokładowych  uznano ich podróż i doczekali się uznania. Warto żebyście i Wy kojarzyli to nazwisko. Nazwa statku może wydawać się znajoma. Restauracji i hoteli „Splendid”, „Splendido” czy jeszcze innych wariacji na ten temat na czarnogórskim wybrzeżu nie brakuje.

Zachęciłam?

 Mam nadzieję, że zachęciłam Was chociaż trochę do tego, żeby dopisać Prčanj do miejsc w Zatoce, które warto odwiedzić. Naprawdę namawiam. Zresztą postaram się przemycić go w programie naszych wycieczek objazdowych, a może nawet dodać na stałe do naszego repertuaru. Zobaczymy. Jeśli macie ochotę przejechać z nami Bokę Kotorską, odwiedzić Kotor, Perast, czy Herceg Novi oraz próbować lokalnych specjałów piszcie na adres: wycieczki-active@balk-ann.pl i Whatsapp +382 67 453 489.

2 myśli w temacie “Prčanj – perła Zatoki Kotorskiej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powrót do góry