Rozmyślania dyplomowanego bałkanisty

Rozmyślania dyplomowanego bałkanisty

Moja bałkańska przygoda rozpoczęła się od studiów – filologii bałkańskiej na UMK w Toruniu. Studia, które wybrałam raczej z przypadku, sprawiły, że zakochałam się w Bałkanach. Dzięki decyzji, którą podjęłam po ukończeniu technikum hotelarskiego, moje obecne życie wygląda właśnie tak, a nie inaczej. Podróżuję pomiędzy Polską, a Czarnogórą, mam Helenkę, działam z Active Montenegro. Naprawdę nie mam na co narzekać! Obiektywnie mogę powiedzieć, że lubię swoje bałkańskie życie.

Studia ukończyłam w 2018 roku, obrona mojej pracy magisterskiej miała miejsce w połowie grudnia 2018 r., a poniższy tekst został opublikowany na balkannskim blogspocie 30 grudnia 2018 r., czyli krótko po obronie. Takie to wtedy miałam refleksje! Może komuś, kto zastanawia się nad wyborem studiów bałkanistycznych, przyda się poniższy tekst? A może ktoś jest zwyczajnie ciekawy? Zachęcam do przeczytania!

Czarnogóra 2019 – przerwa w pracy rezydenta biura podróży

Co, gdzie i kiedy?

No i stało się! Jestem magistrem! W końcu, po 6 latach studiów, zostałam magistrem! Magistrem filologii bałkańskiej! Skłania mnie to do małego podsumowania. Czy było warto? Co zawdzięczam tym studiom? Co mi się podobało podczas studiowania? Czy coś bym zmieniła?

Jestem prawie pewna, że gdyby nie bałkanistyka, ten blog wcale by nie powstał, bo przecież pisanie pierwszego bloga (balk-ann.blogspot.com) zaczęłam od wymiany studenckiej – od Nowego Sadu! Co jeszcze zawdzięczam studiom?

Nie kryję, że często na te studia narzekałam. Na program, na brak wymian, na małe możliwości rozwoju, brak praktyk, możliwości stażu… A dziś myślę, że te studia dały mi naprawdę dużo! Ukształtowały mnie. Gdyby nie one, moje życie na pewno wyglądałoby całkiem inaczej – wątpię, że gdybym ponad sześć lat temu podjęła decyzję niech będzie ekonomia, bo wydaje się być przydatna, wylądowałabym w sezonie letnim w Makarskiej, a potem w Herceg Novi! Nie w głowie byłyby mi także absolwenckie praktyki za granicą. Z perspektywy czasu, uważam że te studia były naprawdę nietypowe i ukazujące wiele ciekawych rozwiązań!

Opinia, którą przedstawię, dotyczy filologii bałkańskiej na UMK w Toruniu, dla roczników: studia licencjackie 2012-2015 oraz magisterskie 2015-2017. Plan studiów często się zmieniał, ilość przedmiotów oraz specjalizacje ulegały modyfikacjom, a wypowiedzieć się mogę tylko o tym, w czym sama uczestniczyłam.

Teoretycznie – program studiów

Program studiów i przedmioty? To będzie dość duże zaskoczenie! Całe studia narzekaliśmy, że mamy dużo dziwnych zapychaczy, za mało języka, za mało kultury, za mało wszystkiego, a jednocześnie za dużo tego, co zbędne. Gdy dziś patrzę na moje plany zajęć… W sumie nie wiem co bym tam odjęła! Według mnie brakuje obszerniejszych zajęć dotyczących historii oraz wstępu do językoznawstwa, zbędne były przedmioty ogólnouniwersyteckie (tego jestem pewna!), usunęłabym filozofię języka czy kulturę grecką, ale poza tym większość przedmiotów naprawdę była sensowna! Może zmieniłabym nieco kolejność pewnych rzeczy, np. wstęp do bałkanologii (który poruszał wiele kwestii językoznawczych) nie powinien być już na pierwszym semestrze, kiedy to nie ma się jeszcze obszerniejszej wiedzy gramatycznej. Do dziś pamiętam, że na pierwszym terminie egzaminu z tego przedmiotu (co za wstyd!) zapisałam prasłowiańską głoskę ě (czytaj jać), jako (dosłownie) „jać„. Uczyłam się na pamięć cech języków należących do bałkańskiej ligi językowej, ale czego one dokładnie dotyczą nie rozumiałam. Dopiero na trzecim/czwartym roku, gdy zaczęłam wypowiadać się płynniej, zrozumiałam jaki jest sens używania reduplikacji zaimkowej i kiedy się ją stosuje – o np.  w bułgarskim zdaniu  На мен ми харесва, czy w albańskim Mua me pelqen!

Przedmioty specjalizacyjne? O ile na studiach magisterskich były naprawdę interesujące, o tyle na studiach pierwszego stopnia… raczej mało przydatne. Specjalizacja Gospodarka na Bałkanach oraz Turystyka wydają się być sensowne. Przedmioty takie jak: Podstawy turystyki, Prawo w turystyce czy Podstawy ekonomii w praktyce niestety były bardzo mało bałkańskie i odnosiły się przede wszystkim do polskich realiów. Mimo iż niektóre z przedmiotów były ciekawe, to raczej nie okazały się zbyt przydatne. Dodatkowym dużym minusem moich studiów był brak praktyki studenckiej (byłam jedynym rocznikiem, który nie miał w programie praktyk; później ten obowiązek powrócił).

Ogólnie program studiów oceniam dość pozytywnie. Czuję niedosyt wiedzy, ale nie jestem pewna czy wynika on z tematyki przedmiotów i ich prowadzenia, czy raczej z powodu mojego niewystarczającego zaangażowania. Studia filologiczne to przede wszystkim praca samodzielna – nauka słówek na bieżąco, czytanie, słuchanie, ogólne zainteresowanie i zaangażowanie… Plusem programu była na pewno duża ilość godzin praktycznej nauki języka. Za minus można jednak uznać nauczanie dwóch języków obcych w równym wymiarze godzin. Do tego język angielski, dialetktologia serbskiego i chorwackiego (co by ogarniać oba języki), przedmioty gramatyczne i kulturoznawcze… Wszystko to sprawiało, że niemożliwością było przyswojenie dwóch języków na zadowalającym poziomie (przynajmniej w moim przypadku). Uważam jednak, że lektoraty były prowadzone dobrze. Miło wspominam także przede wszystkim zajęcia z literatury oraz Literatury bałkańskie w ujęciu porównawczym, jak i Etnologię. Ciekawe zagadnienia językowe były poruszane też na Językowym obrazie Bałkanów.

Bałkanistyczne Koło Naukowe

A co po zajęciach? Działałam w organizacji ESN. Byłam także członkiem Bałkanistycznego Koła Naukowego, przez rok również jego przewodniczącą. Najważniejszym działaniem Koła była coroczna organizacja Dni Bałkańskich. Przez pewien czas organizowaliśmy także dyskusyjne wieczory filmowe oraz dostaliśmy grant na badanie porównujące sytuację Romów w Polsce z Romami żyjącymi w Kosowie. W ramach badań wyjechaliśmy do Wrocławia, by przeprowadzić badania z członkami mieszkającej tam mniejszości.

Przedstawiciele Bałkanistycznego Koła Naukowego UMK we Wrocławiu

W ramach Toruńskiego Festiwalu Nauki i Sztuki zorganizowaliśmy także warsztaty tańców Bułgarskich!

Festiwal Nauki i Sztuki – Dunaj Wpada do Wisły, czyli tańce bałkańskie

Miło wspominam również organizację warsztatów języka rumuńskiego. Do współpracy zaprosiłam dwie zaangażowane studentki Erasmus z Rumunii, które przygotowały wolontariacko kilka zajęć dla zainteresowanych osób. Lekcje cieszyły się dużym powodzeniem. Tworzenie tego typu akcji przynosiło mi mnóstwo satysfakcji, rozwijało umiejętności organizacyjne i pokazywało, że naprawdę to my kreujemy nasze otoczenie i mamy wpływ na wiele spraw!

po kursie języka rumuńskiego z Madeliną i Biancą
jako przewodnicząca koła udzielałam także wywiadów do lokalnych mediów

Wymiany i wyjazdy

Temat pozornie kontrowersyjny – osoby z grupy językowej serbsko-albańskiej (m.in. ja) zawsze narzekały, że nie miały zbyt dużej możliwości brania udziału w wymianach językowych, które na studiach filologicznych powinny być bardzo ważne. W tamtym czasie UMK miało umowy z uniwersytetami w Bułgarii oraz w Chorwacji. Dziś na pewno jest także możliwość wyjazdu do Kosowa oraz do Macedonii Północnej.

Prawdą jest to, że wiele zależy od nas. Erasmus nie jest jedynym wyjściem! Istnieją wymiany Aiesec, Ceepus oraz wolontariaty europejskie! Wystarczy powalczyć i złożyć kilka dokumentów w podane miejsca, w odpowiednich terminach. Ja niestety tego nie zrobiłam. Mimo to miałam okazję studiować przez semestr w Novym Sadzie, wziąć udział w praktykach studenckich i absolwenckich Erasmus+, wyjechać na kurs językowy do Kosowa. Nie brzmi to wcale tak źle! I chyba niesłusznie mam do siebie pretensje, że podczas studiów nie wzięłam udziału w zbyt dużej ilości wymian. (o różnych możliwościach wymian pisałam też trochę tutaj).

Prizren – miejsce, gdzie odbywały się spotkania Ligi Prizreńskiej (moje pierwsze Seminari)

Na pierwszą wymianę, którą była letnia szkoła języka albańskiego, czyli tzw. Seminari, pojechałam już po pierwszym roku. Przy wyjeździe pomogła uczelnia. O tym czym jest Seminarii, jak i relacje z wyjazdu w 2017 roku, do przeczytania pod poniższymi linkami: Seminarii, co to jest?, Wszystko o Seminarii 2017 r.

Praktyki Erasmus+

Dwukrotnie brałam udział w praktykach Erasmus+. Po raz pierwszy był to wyjazd studencki, kolejno absolwencki. Według mnie jest to jedna z najbardziej dostępnych wymian. Wszystkie formalności z nią związane załatwiamy sami, ale w związku z tym, jest mało prawdopodobne aby się na nią nie zakwalifikować. 

Praktyka w bibliotece w Zadarze – w tzw. Bibliobusie

Moja praktyka w Dubrovniku, nie była może tą wymarzoną, jednak wiele mnie nauczyła. Trwała trzy miesiące. Staż w Zadarze był dwumiesięczny. Byłam tam w okresie wakacyjnym, pracowałam w Bibliotece Miejskiej. Wtedy miałam okazję zobaczyć, że biblioteka nie musi być cichym i nudnym miejscem i rozważałam nawet po powrocie studia magisterskie dotyczące bibliotekoznawstwa! Zdecydowałam się jednak ponownie na filologię bałkańską, ale praktyka bardzo poszerzyła moje horyzonty – dzięki niej poznałam nowe miejsca, niesamowitych ludzi, przeprowadzono ze mną wywiad do gazety codziennej, a także byłam gościem programu śniadaniowego!

wywiad dla Dobro jutro Hrvatska!

Więcej o praktykach studenckich można przeczytać w tym artykule: Praktyka Erasmus+ – instrukcja obsługi.

Życie poza studiami

Poza powyższymi wymianami, brałam udział także w niezapomnianej, szalonej i nietypowej wymianie studenckiej w Nowym Sadzie. Nie chcę poświęcać jej tu zbyt wiele miejsca, ponieważ to właśnie od niej rozpoczęło się moje blogowanie. Temu wyjazdowi poświęciłam 25 (nieidealnych) tekstów dostępnych pod adresem balk-ann.blogspot.com.

To co najważniejsze to fakt, że czas studiów, to po prostu czas życia w Toruniu! Czas gdy pracowałam, uczyłam się i spotykałam ze znajomymi. Mieszkałam w akademiku, więc nie narzekałam na nudę. Pracowałam w kilku miejscach, jednak najmilej wspominam pracę w kinie! Przede wszystkim ze względu na ludzi, byliśmy prawie jak rodzina. Studia to ogólnie szalony czas, a Toruń to miasto typowo studenckie – niewielkie, niedrogie, piękne, klimatyczne, dysponujące dużą liczbą restauracji i pubów. 

Toruń

Jeśli chodzi o akcje bałkańskie – zdarzało nam się organizować imprezy tematyczne, na których np. nasza wykładowczyni bułgarskiego uczyła nas bałkańskich tańców! Toruń był stałym punktem na imprezowej mapie DJa Warsaw Balkan Madness, więc co pewien czas w klubie NRD odbywały się szalone bałkańskie potupajki

W czasie studiów zrobiłam także kurs na pilota wycieczek oraz rezydenta, który przydał się w mojej dalszej karierze. Przez pewien czas pisałam dla portalu balkanistyka.org. Poza tym poznałam całe mnóstwo niesamowitych ludzi oraz odbyłam kilka ciekawych podróży. Mimo więc, że na te studia trafiłam trochę z przypadku, że dużo podczas nich narzekałam i nie do końca wiedziałam jak pokierować swoim życiem, bałkanistykę wspominam jako cudowną przygodę i jestem bardzo zadowolona, że wybrałam właśnie tę drogę!

30 grudnia 2018, czyli dwa tygodnie po obronie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Powrót do góry